Krzystyniak jako przypadek beznadziejny

Jest jak w tytule. I chyba tyle uwagi poświęcę Wielkiemu Kadrowemu RP, bo – jak mawiał klasyk – nie chce mi się (o nim) gadać.

Reszta  w katowickiej Gazecie Wyborczej:

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,18623667,podwladny-marszalka-polubil-polityke-nada-sie-bo-szczuc-potrafi.html

 

Komentarz do “Krzystyniak jako przypadek beznadziejny

  1. Panie Leszku, nie wiem jakie ma Pan ambicje zawodowe, ale… byłem w zeszłym roku w muzeum w Opawie. Śliczne. Ja bym się stamtąd nie ruszał. No ale ja, to ja. Dla mnie chyba już zawsze właściwsza będzie ta czeska strona/część Śląska 🙂

    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę. I czekam na kolejne wpisy. Blog na medal!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *