O most za daleko

Ostatnie tygodnie to lekkie zaniedbanie moich prenumeratorów. Co prawda tekstów i postów na blogu jest blisko 600 i wiele z nich, jak sądzę, wciąż dobrze wpisuje się w zdarzenia jakie nas dotykają. Wyciągając z przepastnych czeluści fakty ważne i rocznice mniej istotne, wciąż jest się czym inspirować i do czego wracać. No, ale fakt, tekstów nie było i jest to ustalenie lekko kłopotliwe. Niedobrze i… czas to zmienić. A tymczasem tak wiele  się  dzieje. […]

Muzealny ‘hot potato’. Sztuka pożyczona.

Patrzę na okładkę broszury wydanej w 1930 roku nakładem własnym przez gliwickie muzeum i czytam Führer durch das oberschlesische Museum in Gleiwitz. Przewodnik napisany został przez jego kolejnego i długoletniego dyrektora dra Franza Heinevettera pochodzącego z Wrocławia. Które to już ‘górnośląskie’ muzeum chciałoby się powiedzieć na Górnym Śląsku? Czy to przejaw (Górno-) śląskiej walki o pamięć i historię, a może – zważywszy na to, że muzeum od 1905 roku, czyli od momentu założenia posługiwało się […]

Pocztowy recykling. Przedmioty (9)

To co opiszę działo się dość powszechnie do ok. 1947, może 1948 roku. Potem metody były pozornie bardziej „wyrafinowane”. Sens jednak pozostał ten sam. Tym zjawiskiem był „recykling” pocztówek niemieckich przez Pocztę Polską na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Tak byśmy dzisiaj eufemistycznie i hipstersko nazwali ten proceder.  Trudno i niełatwo mówi się w końcu o fałszowaniu, czy wtórnym użyciu, bez zaznaczenia odejścia od pierwowzoru. Ale za to jaki to ciekawy temat i – niestety […]

Górny Śląsk jako dzieło Boże

Nie wiem kiedy Górny Śląsk stanie się najczęściej pojawiającym się słowem w wyszukiwarkach społecznościowych, ale sądzę że moment ten się zbliża. Nieuchronnie. Ma szansę wygrać swoistą rywalizację z tymi najpopularniejszymi hasłami, jak Bóg właśnie, czy miłość, tak „szokującymi” dla niektórych jak gender (zwycięzca rankingu 2013 roku), czy z tak spopolityzowanymi, jak sex i temu podobne.

Das ideale Obst. Przedmioty (7)

Niemieckie banany smakują najlepiej, czyli  das ideale Obst Banany, jako mroczny i modny obiekt pożądania? Ktoś kto ma w oczach zdjęcia Josephine Baker podczas jej paryskiego występu w 1926 roku pamięta, że strój Baker składał się z kusej niby- spódniczki, skomponowanej z pęków sterczących bananów i czegoś biżuteryjnie-niczego osłaniającego piersi artystki. Lata dwudzieste to czas, gdy kraje Europy odbudowywały się po koszmarze Światowej Wojny, a na rynek trafiały […]

Lew przebudzony. Przedmioty (3)

Lew przebudzony Przyzwyczailiśmy się, zwłaszcza na Górnym Śląsku (a dodałbym w dawnych Prusach w szczególności) do rzeźby śpiącego lwa. Ten typ ikonograficzny związany jest nierozerwalnie z postacią rzeźbiarza Theodora Kalide i jego nauczyciela Christiana Daniela Raucha. Ten ostatni, jeden z najważniejszych przedstawicieli plastyki klasycystycznej miał być pomysłodawcą tego motywu rzeźbiarskiego. O śpiących (odpoczywających) lwach sporo napisano. Symbolika rzeźby na trwale weszła do plastyki kommemoratywnej i złożyła się […]

Brak wiary nie jest paliwem zwycięzców.

Lubiłem ten fragment z Fado. Piosenka o duszy Zbigniewa Kadłubka, w którym pisał o historii Wizygotów i o tym jacy som (czy są). Pisał to, bo chciał ( jak podkreślał we wprowadzeniu do książki) przez taką analogię ujrzeć Śląsk z innej perspektywy. Tamten tekst wzbudził moje uznanie, był poszukiwaniem odpowiedzi na pytania lub po prostu je stawiał. Nie znajduję tego w wywiadzie, który jak rozumiem jest swoistym credo dla nowego, współczesnego czasu, w jakim […]

Cieszyn po raz drugi

W Cieszynie jestem po długiej przerwie. To niemal dwa lata. Wtedy był ciepły, mało zimowy grudzień. Wracałem z pracy w Opawie, a właściwie „zjeżdżałem” (jak mawiamy my emigranci) na święta do Polski. Najpierw był mocno nijaki Czeski Cieszyn, a potem krótki spacer po śląskim kawałku Cieszyna. Ulica Głęboka, Rynek. Zbyt późno, by zdążyć na cieszyńską kanapkę śledziową. Tym razem było inaczej.

Jak Adolf Pieck pozostawił tu ślad i o kanapce śledziowej też

Adolf Pieck pozostawił ślad Ulica Głęboka 11. Cieszyn. Do wejścia do sklepu z wędlinami zachęca mnie nie ich widok, ani perspektywa zakupu. Jestem przecież po kanapce śledziowej

Śląski Pettus Bridge

[Poniższy tekst jest autorską wersją felietonu, jaki opublikował SILESION.PL  27 października 2016 r. To tekst, który lubię i pewnie dlatego trafia na mojego bloga, by po prostu pozostać tutaj dłużej. Odradzam jego lekturę tym, którzy wszelki symbolizm traktują dosłownie (tracą czas), a ruch wyzwolenia w USA, jako prostą metaforę dla losu Ślązaków. Podobnie rozczarowani poczują się ci wszyscy, którzy żywią się „krzywdą śląską” (cyt. za M. Smolorz). Tutaj jej nie odnajdą.] […]