Tropem Szklarskiego

Z pewnym zakłopotaniem czytam tekst w dzisiejszym Magazynie Katowice i nie wierzę oczom (choć w istocie skąd to zdziwienie… pytam po namyśle, myśląc o karkołomnej historii Muzeum Ślaskiego przez ostatnie lata). To rodzaj irytacji jaką odczuwa się, gdy dzieje się coś się niepokojącego, a część publiczności nie jest tego świadoma, inna zaś (prawdopodobnie) zamyka oczy na rzeczywistość lub jej nie zna. Nastrój ten zrodził potrzebę tekstu krótkiego i polemicznego (bo i sprawa, i historia jest tutaj etapem zamkniętym).

Bardzo się cieszę, iż kolejny „klocek z układanki” pod nazwą koncepcja nowego Muzeum Śląskiego się domyka. To prawdziwa satysfakcja. Jest nią w tym przypadku adaptacja dawnej stolarni kopalni „Katowice”, w której umieszczono ścieżkę edukacyjno-tematyczną inspirowaną powieściami Alfreda Szklarskiego.

Przetarg jaki rozpisano w tej sprawie 24 listopada 2012 roku, prowadzone potem intensywne prace (już w niełatwych warunkach nagonki na wystawę stałą poświęcona historii Górnego Śląska), rozmowy z wyłonionym wykonawcą tego zadania (zespołem  z Vertigo Architekci  i NOVAStudio ), doprowadziły do opracowania interesującej koncepcji dla północnych terenów Muzeum Śląskiego.

Jednym z nich poza „Tubą geologiczną” w dawnej Wieży ciśnień na terenie kopalni (sugerującej stworzenie przekroju geologicznego G.Śląska i ścieżkę edukacyjną prezentującą bogactwa naturalne regionu i oferującej prawdziwe zejście do głębi Ziemi), była właśnie adaptacja stolarni na cele dedykowane, jak dzisiaj mawiamy, dzieciom i młodzieży. Pokazujacej im światy, ludzi i zdarzenia z innych kultur, lądów. Budującej wrażliwość na solidarność ludzką, rozbudzającą ciekawość świata itd.

Przez łamy ówczesnej prasy przetoczyła się mini-debata, czy ktoś taki jak Alfred Szklarski i stworzony przez niego Tomek Wilmowski  może być bohaterem śląskich i nie tylko dzieci (tradycyjnie „DZ” był strasznie „zmartwiony i zaniepokojony” takim pomysłem),  ale na szczęście i czas leczy rany, a i głowy ochłonęły. Przyszło otrzeźwienie i dzisiaj projekt doczekał się realizacji. Nie wszystko poszło jak planowano. Do muzeum nie trafił, a miał się w nim znaleźć zrekonstruowany gabinet Alfreda Szklarskiego (ostatecznie znalazł miejsce w Bibliotece Śląskiej i chwała jej za to), ale dobrze się stało, że  postać i autora i jego bohatera, tak wrosłą w świat wyobraźni mojego pokolenia (i tych co wcześniej), stała się inspiracją dla działań obecnych. Brawo.

Piszę o tym jednak dlatego,  bo jest irytujące przemilczanie faktów i tego, kto i co zrobił w tej sprawie. Czytam sobie teksty tu i tam i myślę sobie, że to taki typowy pomysł, co zjawił się „out of blue”… znikąd…

Kwestia przemilczania autorstwa koncepcji (spoczywającego także w tym przypadku na zespole projektantów (do znalezienia tutaj: http://www.vertigoarchitekci.pl/muzeum-slaskie-w-katowicach-czesc-polnocna/) i moim, bo bezwzględnie czuje się autorem i tego pomysłu i jego wstępnej wersji, zaprezentowanej publicznie pod koniec 2012 roku (ponownie odsyłam do archiwów prasowych). To co czytam , to również pominiecie  ww. architektów i autorów całej koncepcji dla tzw. Północy Muzeum (a takie wrażenie przynosi m.in. tekst Adama Pisarka w „GW”, Magazyn Katowice z 19 maja 2017 r.). Jest to nieco smutne i trąci małością.

Owszem, projekt ów już wówczas (pięć lat temu!) czerpał z muzealnictwa światowego (kilka tropów takich inspiracji pada w owym tekście także), ale była to koncepcja z… 2012 roku i to ona  otworzyła oczy na istnienie i tego autora (jako tematu wystawy – ścieżki edukacyjnej)  i zwróciła uwagę na możliwości szerokiej interpretacji muzealnej, edukacyjnej i humanistycznej płynącej dla współczesnego odbiorcy z literackiej postaci  Tomka Wilmowskiego.  Projekt, był odważnym i świeżym pokazaniem tego, co tkwiło w powieściach Alfreda Szklarskiego –  światów, które ów dzielny Tomek  pokazywał, doświadczał i w które  nas,  nastolatków z zabiedzonego i siermiężnego PRL-u,  zabierał…

Pierwsza wizualizacja trasy zwiedzania w d. stolarni opartej na przygodach Tomasz Wilmowskiego; repr. za: materiały prasowe Vertigo Architekci

2 komentarzy do “Tropem Szklarskiego

    1. To raczej powiedzenie (z mojej strony), że historia jest inna, lub niepełna bez tej jej części, o której wspominam. Czy wystawa jest sukcesem? Nie wiem, nie bylem. Ocenią to po jakimś czasie zwiedzający.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *