Opactwo w Tamié. Zapiski z Sabaudii (3)

Obrazy o poranku

Rozpoczynają się od pól, ponad które wstają wczesnojesienne mgły. Unoszą się nad dachami obór, pastwisk i łąk w dolinie.

Droga za Faverges raptownie się zmienia. Do opactwa pozostanie taka właśnie. Długa i wąska. Daje poczucie lekkiej klaustrofobii. W zamian oferuje piękne widoki na Masyw Bagues.

Opactwo cystersów (w istocie ich odłamu, trapistów) w Tamié założone jest na zboczu wzgórza. Nie wiem czy tego się spodziewałem, ale gdy docieram na miejsce jestem szczerze zachwycony. Podróż wąskim wcięciem doliny Tamié (kołnierzem fr. Collet de Tamié) opłaca się. Zatrzymuję samochód. Rześkie, lekko chłodne powietrze przedalpejskiej Sabaudii.

Cisza

Po raz pierwszy od długiego czasu mogę wsłuchać się w ciszę. Jest ona i ja. Nie mąci jej nawet odgłos dzwonków pasących się nieopodal krów. Dzwonki jedynie ciszę tą potęgują. Dzieje się tak również, gdy po łagodnym  wzniesieniu zbliżam się do zabudowań klasztoru, a potem (jakżeby inaczej ) mocuję się z ciężkimi drzwiami i znajduję się w romańsko-barokowej świątyni (korpus romański, sklepienie z 18 wieku) klasztoru. Zatrzaskują się drzwi i w tej samej chwili ogarnia mnie, w istocie spada na mnie, niewyobrażalna przenikliwa cisza.

Niedługo potem otwierają się drzwi prowadzące do kościelnego chóru. Metaliczny dźwięk naciskanej klamki, głuche uderzenie drewna o kamienne ciosy z trawertynu. Lekkie poruszenie tkaniny ocierającej się o kamienną posadzkę. To ostatnie, to szelest habitów zakonnych.

Seksta

Chór wypełniają zakonnicy. Po kolei wchodzą do prezbiterium. Opactwo liczy ich podobno 30. Jest ich mniej. Zajmują krótkie stalle kościoła.

Godzina 12.30. Czas seksty. Wnętrze rozbrzmiewa śpiewem i słowami modlitwy.

Jeśli można próbować zrozumieć istotę cysterskiej powściągliwości formy (odnoszącej się także do architektury ich kościołów) i minimalizm gestów, to jest to dobry moment na taką obserwację.  Jest zatem modlitwa i dokonująca się na naszych oczach zamiana perspektyw i światów. Z tego „tu i teraz” na ten „na wieki”.

I znowu śpiew. Zabiorę go z sobą. Moja pamięć wypełnia się nim po brzegi. Staram się z niej nic nie uronić.

Jeden z zakonników pociąga za sznur dzwonu i wybija miarowe uderzenia sygnaturki. Gdy jest już po wszystkim, oglądam jego sploty w niemal intymnej bliskości (w takiej nano i makro perspektywie). Teraz spoczywa zahaczony o ścianę transeptu.

Przestrzeń prezbiterium rozświetla krzyż zawieszony ponad stołem ofiarnym. Jest tak jak lubię, bez zbędnym dekoracji i ozdób. Cysterki minimalizm.

Tamié, Henryków, czy Rudy

Opactwo jest jednym z najstarszych we Francji.

Data założenia klasztoru w 1133 roku może robić pewne wrażenie na zwiedzającym, ale pamięć o roku 1140 i cystersach w Brzeźnicy (późniejszy klasztor w Jędrzejowie)  przywraca jej odpowiednie proporcje. To czas Europy zasiedlanej i cywilizowanej przez św. Bernarda z Clairvaux.

Podróż tutaj jest w pewnym sensie powracaniem do korzeni tamtej Europy. To wspomnienie dolnośląskiego Henrykowa, Lubiąża, Krzeszowa, czy górnośląskich Rud. Miejsc innych (bo to nieco inna tradycja cysterska). Chętnie jednak krążę myślami pomiędzy tamtymi klasztorami, a tym. Robię to  fotografując rozmównicą klasztorną, obok której się zatrzymuję. Moją uwagę przykuwa krzyż – uchwyt na końcu dzwonka do furty… Właśnie przed chwilą pociągał za nią zakonnik. Jeszcze kołysze się na wietrze. Uciekał przed moim obiektywem. Zostanie tylko to jedno zdjęcie.

Ser i kultura masowa

Klasztor w Tamié, a w istocie mnisi tutejsi, słyną z produkcji sera. Ser trapistów (Fromage de Tamié) i jego reputacja daleko wykracza poza Sabaudię. Półmiękki twaróg posiada wersję grand modèle (ok. 1,5 kg)  peit modèle (ok. 600 gr). Robiony jest z mleka krowiego, niepasteryzowanego. Prasowany, ma kształt krążka i z niczym innym niedającą się porównać w smaku, pomarańczowo-żółtą, miodową w kolorze skórkę… Jego lekko drażniący, ostry zapach rozchodzi się po klasztornym sklepie.

Niemal jak na komendę znowu gdzieś z doliny dobiegają dzwonki pasących się krów. To ostatnie dni wypasu w dolinach górskich. 8 października znikną z zielonych pastwisk doliny Tamié.

Film

Opactwo było miejscem szczególnego eksperymentu filmowego w 2009 r. To tutaj, przygotowując się do filmu Ludzie-boga (Des-hommes-et-des-dieux), zrealizowanego w 2010, w klasztorze kilka tygodni spędzili grający w nim aktorzy. Pewnie dlatego nieśpieszna, chciałoby się powiedzieć rozmodlona atmosfera tamtego filmu, tak wiarygodnie czerpie ów nastrój z klasztoru w Tamié.

Obsypany nagrodami film (nagrody w Cannes, Wenecji) zobaczyłem już po wizycie w opactwie.

Moralitet z uznaniem i wręcz gorąco przyjęty w laickiej Francji. Niewygoda wiary, gdy ceną za pozostanie sobą jest śmierć lub zagrożenie utraty życia. Widzę jeszcze jak na filmowym obrazie, w milczeniu zakonnicy znikają w tumanie śniegu w Górach Atlasu. Oni i ich oprawcy. I to ci pierwsi są zwycięzcami.

Odjazd

Droga. Kręta (jak wcześniej) i tym bardziej nieśpieszna.

Za mną miejsce, do którego już tęsknię… Patrzę w lusterko. Znikają i blakną wieże opactwa. Słońce stoi już wysoko. W Polsce 8-9 stopni i pada. To kolejny powód, dla którego ściągam nogę z gazu… Powoli toczę się w dół.

Rozciągam rozstanie do granic niemożliwego…

Mgły. W drodze do Tamié

Opactwo (Tamié, Sabaudia) Opactwo (2) (Tamié, Sabaudia)

Znak (Tamié, Sabaudia)

To co za murem (1) (Tamié, Sabaudia) To co za murem (3) Wspomnienie Edenu (Sabaudia,Tamié)

 To ca murem (3) (Sabaudia) To co za murem (4) (Góry wokół opactwa Tamié)

Mur (1) (Opactwo w Tamié) Mur (2) (Opactwo)

Szept (opactwo w Tamié, Sabaudia) Znak (furta klasztorna,Tamié, Sabaudia)

Pielgrzymi (opactwo Tamié )

Speculum maius Tamié

Geometria miejsca (1) (Tamié, Sabaudia) Geometria miejsca (2) fragment bramy (opactwo, Sabaudia)

Węzły (sznur sygnaturki kościoła klasztornego w Tamié)

Światło (2) Fragment chóru kościoła trapistów w Tamié  (Sabaudia)

Światło (krzyż ołtarzowy kościoła trapistów w Taime)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *