Warsaw in blue…

Kilka dni w Warszawie. Letnie dni. Kolory wydobywane na powierzchnię przy użyciu niebieskiego… Sprowokowało mnie niebo, słońce… Dosyć wyjątkowe światło, a może myśl, że Warszawy z „Białego” Krzysztofa Kieślowskiego już nie ma, a miasto nieodwołanie zdominował „Niebieski”? Refleksy, tego co realne i odbicia tego, co tylko wyobrażone. Miasto, które jak ptaki u Yves’a Kleina, robi jedynie dziury w niebie, niszcząc urodę nieboskłonu? Warszawa w błękicie. Niebieski pozwolił na moment zapomnieć […]

Praska architektura przy A4…

Warto zjechać z autostrady A4, by na chwilę zanurzyć się w barokowych kulisach świątyni pw. św. Jadwigi Śląskiej w Legnickim Polu. Świątynia i w dawnym kompleksie klasztornym, dziele jednego z najwybitniejszych architektów praskiego (czeskiego) baroku, Ignacego Kiliana Dientzenhofera. Budowlę kościoła rozpoczęto w 1719 roku. Świątynia została poświęcona w 1731 roku. Praskie dzieła Dientzenhofera (jak chociażby kościół św. Mikołaja w Pradze na Malej Stranie), są gwarancją tego, że uroda i jakość architektury w Legnickim […]

Zza bramy. Esej fotograficzno-literacki

Cmentarz Żydowski w Krakowie widziałem wielokrotnie. Zza krat ogrodzenia, które odziera to miejsce z ciszy i podważa pozorność prawdy, że to dwa różne i odrębne światy. Przenikanie, tego co żyje i tego co odeszło, jest tutaj tak naturalne, jak zieleń, która zawładnęła tym miejscem. Na nowym cmentarzu żydowskim byłem dwukrotnie. Za każdym razem było to coś ważnego i wyjątkowego. Nie mogę powiedzieć, bym cmentarz ten znał. Nie jest tak i tak pozostanie. Jak wielu, […]

Opis pewnego miejsca…

Tam, gdzie izraelskie przekąski… Św. Jakub serwuje herbatę, wino koszerne i kawę z Findżanu. Kardamon wypełnia nozdrza. Św. Józef, za rogiem… Niemo nawołuje „Hummus, herbata po marokańsku…”. Cheder. To nie szkółka niedzielna. Odgłosy. Szkło, porcelana, szelest kartek. Aromaty, rwane słowa. Niespisane. Kazimierz, ziemia nieświęta, choć (po)święcona. Takie miejsce. A dwaj święci, wciąż tacy zapracowani… *** Bywanie na spotkaniach z poezją (o fotografii nie wspomnę), bywa […]

Welcome to Kofolacountry. Trzy zdjęcia, do których jeszcze wrócę…

Pobyt w Czechach (czy ja mówiłem, że mam już prawo czasowego pobytu w tym kraju?), skłania do szukania syntez, odniesień, znajdowania interpretacji tego, co widzę i – tradycyjnie – tego, co niewidzialne dla oczu. Punktem wyjścia do tego tekstu (-ów), będą te trzy zdjęcia. Pomnik braterstwa broni żołnierzy czechosłowackich i radzieckich, stojący koło muzeum w Hrabyne. Odsłonięty w… 1980 roku.To symboliczne pytanie o przeszłość. O to, ile […]

Czeskie Cicely…

To nie będzie tekst obfitujący w daty i nazwiska. Będzie to raczej krótka, zapewne powierzchowna obserwacja z Karniowa (czes. Krnov), które jak wiele okolicznych miasteczek Śląska Opawskiego, zadziwia swoją aurą i ma się wrażenie, że to plenery i obrazy ze znanych nam opowieści filmowych… No więc, czy pamiętacie to urocze, a straszne czasami alaskańskie Cicely z „Przystanku Alaska” (Northern Exposure)? Gdzie wszyscy wiedzą wszystko o innych? Gdzie przemknięcie się po ulicach […]

Kolben & Co. i galeria nostalgiczna…

Spółka Kolben & Co., funkcjonująca w istocie pod różnymi nazwami od 1896 r. założona została przez Emila Kolbena, urodzonego koło Pragi w 1862 roku, czeskiego Żyda, związanego z pobliskim Karniowem (tutaj także działały niektóre z zakładów koncernu). Kolben był stypendystą prestiżowego Edison Machine Company w USA (1888-1892). W Stanach spotkał Nikolę Teslę, co wywarło bardzo silny wpływ na jego dalszą karierę. Posiadało także i ten skutek, iż […]

Byli, powrócili… Synagoga w Karniowie. Szkic pierwszy

Zaledwie od kilkunastu miesięcy cieszy oko i jest wyróżniając się swoją sylwetką w pierzei ulicy Soukenickiej. Jedyna taka synagoga na terenie Śląska Opawskiego. Jest, o czym przekonuje wnętrze dawnej świątyni, czymś więcej niż dawną synagogą. To miejsce upamiętniające żydowską społeczność tego regionu. Przypomnieniem dokonań Żydów Śląska Opawskiego jest zorganizowana na emporach reformowanej synagogi, naprawdę interesująca wystawa prezentująca wkład tej społeczności w życie gospodarcze i społeczne […]

Kraj Hulczyński. To co zostało.

W tym Kraju słyszy się znajome nam „ja’ wpadające w „jo”. Pejzaż, gdyby obsadzać go tujami i cyprysami mógłby udawać ten toskański. Jest też pamięć wojny. Celowo opisana została w tym eseju kolorami czerni i bieli i – mam nadzieję – tego co pomiędzy. Najlepsze dla „pomiędzy” byłyby słowa. Zanurzam je w szarościach, tego co nie jest czernią i bielą.